Islamizm cz. 10

Wnętrze takiej kubby bądź już obielone, bądź już pomalowane na czerwono lub zielono, mieści w sobie na środku, – jeżeli budynek stoi na zwłokach – katafalk kształtu łoża, otoczony balustradą, które są drewniane i zielone. W bogatych kaplicach wszystko to jest przykryte jedwabnymi materiami lub brokatem. Na czterech rogach łoża sterczą sztandary, od ich drzewców ku ścianom rozciągnięto sznury, na których wiszą wota, w postaci już wielkich jedwabnych szmat, już ważkich prostych nawet perkalików, stosownie do zasobów ofiarujących. I inne vota widać w kaplicy: to stare arabskie lampy czy latarnie, to świeczniki europejskiego pochodzenia, to jaja strusie w wełnianej siatce, to wersety korami chromolitografowane i rozwieszone na ścianach. Jeżeli kubba stoi w miejscach, które rumi nachodzą, to od rogu katafalku rozpięte są płachty ku sąsiednim ścianom, tworzące jakby namiot, pod którym kryją się kobiety. Najczęstsi to goście tych przybytków, bo do meczetów chodzić im niewolno.

Przy sławniejszych kubbach znajduje się zwykle maleńki domek marabuta, czasem przy tym i druga izba dla kobiet, szukających uzdrowienia w chorobie lub bezpłodności i przepędzających tu dni kilka. Marabuci zamieszkujący tu są najczęściej potomkami owych świętych i wierni przynoszą, im nie tylko pożywienie, ale i różne ofiary, otrzymując w zamian rady i środki, modląc się razem z niemi o zmianę, pogody, odwrócenie szarańczy lub innej klęski, która pokoleniu zagraża. Każde pokolenie ma swego patrona i często raz do roku odbywa z wielką paradą do jego zwłok formalne pielgrzymki zwane wada, inaczej mara, które kończą się zabawą, muzyką, tańcami, niekiedy przedstawieniem Aissakhuanów, a w każdym razie żarłoczną ucztą.