Islamizm cz. 2

Podnosiłem powyżej, w jakim związku z północą i południem pozostaje mitologia skandynawska i grecka, jak jedna i druga staje się zrozumiałą wobec przyrody otaczającej plemiona, które je wysnuły. Niewątpliwie trzeba znać Wschód, pustynny Wschód, chcąc zrozumieć szczególny monoteizm wyznawców Machometa. Trzeba być raz na pustyni, lub przyległym jej stepie, żeby zrozumieć tego Allaha jedynego, samotnego, bez łaski i miłosierdzia, względem wszystkich zarówno stworzeń. Pustynia jest bez granic, powietrze w niej tak przejrzyste, że możesz je przebijać okiem nieledwo bez końca.; czujesz tu, że ono nie stanowi granicy firmamentu, że to tylko twój wzrok niedołężny w nim się gubi, ale że po za nim jest coś jeszcze. Na tej niezmiernej przestrzeni ludzie i zwierzęta stają się niepozornymi, nieskończenie drobnymi atomami, a zjawiska duszącego samumu, czy magicznego mirażu, zjawiają się nagle, dla prostego umysłu oczywiście bez żadnego przyczynowego związku. Społeczeństwo arabskie, które żyło wśród takiej przyrody, w systemie patriarchalnym, składało się z członków zupełnie pomiędzy sobą równych; najstarszy wiekiem wkraczał w stosunki młodszych tylko o tyle, o ile ich czyny naruszały obyczaj, ale wkraczał bezwzględnie, nie mając nad sobą żadnego pana.